poniedziałek, 21 grudnia 2015

4 powody, dla których św. Mikołaj łamie prawo

Od małego jesteśmy karmieni mitem - czy jeśli ktoś woli: legendą - o św. Mikołaju. To starszy, przygrubawy facet z siwą brodą, ubrany na czerwono, który pracuje tylko w jedną noc roku, rozdając prezenty milionom dzieci na świecie. Oto kilka aspektów jego działań, które być może sprawią, że spojrzycie na tego wiecznego altruistę z nieco innej perspektywy: 




1. Wyzysk pracownika i zanieczyszczenie środowiska

Święty Mikołaj przez cały rok obija się na biegunie północnym, czy tam w Finalndii, jak kto woli, prowadząc rozpasany żywot ze swoją małżonką. Zgaduję, że większość czasu spędzają przed telewizorem oglądając X-faktor i programy z cyklu idealna pani domu. W tym czasie armia elfów zachrzania przy produkcji zabawek. Nie wiem, może wszyscy tam w fabrykach są szczęśliwi i pracuje im się dobrze. Może Święty to wspaniały szef... Wiecie chyba jednak, co mówią o ludziach, którzy ubierają się na czerwono... Poza tym wyłączeni są ze światowej ekonomii (aczkolwiek mam dziwne wrażenie, że Chińczycy przygotowują ofensywę, bo im biznes zabierają) i mam okropne przeczucie, że elfy nie mają wielkiego prawa do związków i ewentualnych strajków. No i podobno mamy globalne ocieplenie, lodowce się topią i nie chcę wskazywać palcami, ale gdzieś te zanieczyszczenia z produkcji plastikowych klocków LEGO muszą trafiać. Greenpeace, w razie anonimowych telefonów w tej sprawie, podejdźcie do niej na poważnie.



2. Środki transportu - okrucieństwo wobec zwierząt

Ok, tu może Święty wychodzi na plus, bo mu sanie co roku zdają przegląd ekologiczno-środowiskowy. Z drugiej strony, niektórzy obrońcy zwierząt mogą mieć z tym problem - renifery, mimo że pracują tylko jedną noc w roku (taka jest przynajmniej oficjalna wersja), muszą ciągnąć ciężkie sanie wypełnione pakunkami dookoła świata. To okrucieństwo wobec zwierząt i ktoś powinien to skontrolować. Szczególnie, jeśli któryś w końcu nie da rady i spadnie niewinnemu przechodniowi na głowę. Wyobraźcie sobie tylko: leżysz w szpitalu, w święta, po tym, jak śmiertelnie wycieńczony Rudolf trzasnął cię w potylicę. I miałeś szczęście, że nie przebił ci płuc rogami. Jedyny pozytyw to taki, że oprócz karpia macie na wigilijnym stole (i w spiżarce) sporo dziczyzny...


3. Włamanie - bezkarność Świętego

Pan Mikołaj co roku włamuje się do niezliczonych domów, przez komin. Wszyscy uważają, że to jest w porządku, bo niczego nie kradnie, tylko zostawia prezenty. Na razie. Któregoś pięknego świątecznego dnia obudzicie się z gołymi ścianami i bez telewizorów, z kartką przyklejoną do drzwi, z napisem "Ho, ho, ho, frajerzy!" Nikt się nawet nie zorientuje; facet miał wieki na przećwiczenie manewrów. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, która mnie martwi: skoro koleś z wielkim brzuchem jest w stanie z taką łatwością wejść do twojego salonu przez cienki komin, to przeciętny ninja może przekraść się do ciebie przez odpływ w wannie. Pomyślcie o tym następnym razem, gdy będziecie brali kąpiel.

Gdyby był ubrany na czarno, patrzylibyście na niego zupełnie inaczej...
4. Pogwałcenie prywatności i samosądy

Wszyscy wiedzą, że Święty patrzy na nas przez cały rok, a następnie decyduje, czy byliśmy grzeczni, czy nie. Po pierwsze, jest to oczywiste naruszenie prywatności. Mark Zuckerberg dostaje za to baty, ale Święty jest czysty jak łza. A przecież nawet podczas procesu rekrutacji wymagają, aby dane były chronione. Prawo jednak nie wydaje się dotykać Świętego; ten tutaj robi z nimi co mu się żywnie podoba. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby nielegalnie sprzedawał je różnym korporacjom, zarabiając cichaczem grube dolce. Jakby tego było mało, na podstawie naszych poufnych przecież danych osobowych facet w czerwieni osądza nas jak mu się żywnie podoba. Nie tylko sprawa ta powinna wylądować w najwyższym trybunale, ale ktoś powinien bezczelnemu rozkwasić nos...



Jak widzicie, Święty wcale taki święty nie jest. Proponuję dokładną rewizję jego osoby, poczynań, a także kontrolę nagrań video, które trzyma w swoich prywatnych zbiorach. Kto jest za?


4 komentarze:

  1. hehe masz rację, zapraszam na mojego bloga http://pamietnikipauli.blogspot.com/2015/12/moje-zdanie-o-swietach-bozego-narodzenia.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz. ;) Blog odwiedziłam. :) Ja też zajadałam się zawsze opłatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Mam nadzieję, że nie zrujnowałam tak całkiem wizerunku dobrodusznego Mikołaja... Wesołych świąt! :)

      Usuń