poniedziałek, 15 lutego 2016

Studia w Anglii - tak czy nie?

Coraz więcej młodych ludzi wybiera opcję studiowania za granicą. Niemcy to popularny kierunek przyszłych studentów, ale nie tylko. Wielka Brytania wcale nie zostaje w tyle, szczególnie że język angielski jest niemal niezbędny w biznesowej komunikacji - stąd potrzebny jest tak w pracy, jak i na urlopie. Dlatego też, czy jesteś rodzicem, czy licealistą, warto być może rozważyć za i przeciw studiowania w Anglii. 

Źródło obrazu TUTAJ

W tej dziedzinie mogę podzielić się własnym doświadczeniem, zdobytym podczas sześciu długich, żmudnych lat nauki - od college'u począwszy, na studiach magisterskich skończywszy. Moje książki z serii o Qwertym (więcej TUTAJ) osadzone są w angielskich realiach - powód po temu jest taki, że znam je doskonale i to właśnie podczas moich lat studenckich wyklarowała się moja - jakże skomplikowana - opinia na ich temat... (KLIKNIJ)

Co wybrać?

Na początek warto rozważyć nie tylko kierunek studiów, ale także miejsce, w którym znajduje się nasza wybrana uczelnia oraz swoją przyszłość. Czy po studiach na pewno wracamy do własnego kraju, czy może perspektywa pozostania w UK jest atrakcyjna? A może warto wyruszyć gdzieś dalej? Czy lubimy wielkomiejski zgiełk, nocne kluby i koncerty rockowe, czy wolelibyśmy raczej spokojniejsze miejsce, w którym klub dyskusyjny i muzea odgrywają większą rolę niż sobotnie imprezy? To jest ważne, ponieważ te czynniki wpłyną nie tylko na jakość życia studenckiego, które chcemy prowadzić, ale też - na naukę.


Anglia jest bardzo zróżnicowana - może nawet bardziej niż Polska, pod wieloma względami. Londyn na przykład to 10-milionowe miasto, które wydaje się szalenie pociągające - miejsce, gdzie świetne prospekty kariery rosną na każdym drzewie. Dla mnie też się takim jawiło... Do momentu, gdy nie zaczęłam szukać tam mieszkania. Wygórowane ceny, niebezpieczne dzielnice, zgiełk i ciągły ruch sprawiły, że bardzo szybko dałam sobie spokój ze stolicą, zamieniając ją na mniejsze miasto - mniej ciekawe, mniej niebezpieczne i jednak trochę czystsze...

Manchester, Bristol i Southampton to coś dla tych, którzy dobrze czują się w industrialnych, wielkomiejskich klimatach, świetnie bawiąc się w przeróżnych klubach. Bournemouth, Oxford czy Bath to - dla kontrastu - idealne miejsca dla tych, którzy preferują większy spokój, kulturalne dyskusje, alternatywną scenę rozrywki oraz miasto pomieszane z dużą dozą zieleni i - w przypadku Bournemouth - jednymi z najlepszych plaż na południu Anglii. Wybór jest spory...

Pozostaje też selekcja uniwersytetu. Oczywiście, Oxford i Cambridge są w czołówce, podobnie jak wiodące uczelnie londyńskie: University College London, Imperial czy King's College (lista najlepszych uczelni w stolicy UK znajduje się TUTAJ - artykuł w języku angielskim). University of Southampton czy Bournemouth University również gwarantują wysoki poziom edukacji - przy czym University of Southampton w roku 2015 osiągnął 81-wsze miejsce na liście najlepszych uczelni na świecie (co zresztą jest i dla mnie powodem do dumy, gdyż jestem absolwentką...). Aktualny ranking angielskich uczelni znaleźć można TUTAJ.

Avenue Campus, University of Southampton

Czy trudno się dostać?

I tak, i nie. Im wyżej uniwersytet znajduje się w rankingu, tym większe ma wymagania co do swoich przyszłych studentów i jest bardziej selektywny. Trzeba też wziąć pod uwagę charakter uczelni - np. w Imperial College tylko 10% studentów pochodzi z krajów UE; 30% to studenci spoza Unii, a pozostała większość, czyli 60%, to obywatele brytyjscy.

Co ciekawe, angielskie uniwersytety oceniają swoich kandydatów nie tylko na podstawie wyników w nauce - najważniejszym w procesie aplikacji jest tzw. personal statement, czyli określonej długości podsumowanie o kandydacie pisane przez niego bądź nią. W tekście tym aspirujący student musi umieścić informacje o sobie, precyzując, dlaczego jest obiecującym przyszłym absolwentem, czemu chce studiować na tej akurat uczelni i czemu w ogóle. Dobre wyniki w nauce to nie gwarancja przyjęcia - liczą się inne osiągnięcia i umiejętność pozytywnego zaprezentowania własnego wizerunku.

Jak składać podanie? 

Proces jest nieco złożony i inny niż w Polsce. By starać się o przyjęcia na studia dzienne licencjackie (tzw. undergraduate studies; nie ma tutaj magisterskich jednolitych), należy złożyć wniosek przez UCAS (Universities and Colleges Admissions Service - strona internetowa TUTAJ). Terminy składania wniosków upływają zazwyczaj pod koniec lutego. UCAS następnie zajmuje się całym procesem rekrutacyjnym - istnieje też możliwość śledzenia swojego podania.


W przypadku kursów tzw. "postgraduate", czyli magisterskich czy dalszych, wnioski o przyjęcie muszą wpłynąć już bezpośrednio do władz uniwersytetu. Jeśli jesteśmy zainteresowani konkretną uczelnią, najlepiej sprawdzić szczegóły w sekcji "Admissions" lub "How to apply" - w przypadku University of Southampton wygląda ona TAK (LINK).

Ile to kosztuje?

Cóż, tu jest już trochę kiepsko. Nie tak dawno, bo od 2012 roku, czesne za rok studiów w Anglii wzrosło do 9000 GBP rocznie. Oznacza to, że po trzech latach studiów dług przeciętnego studenta wyniesie nieco poniżej 28000 GBP (z odsetkami) za same opłaty dla uczelni. Jeśli ktoś decyduje się również na wzięcie tzw. "maintenance loan", która pomaga w opłaceniu kosztów życia (w czasie studiów możliwa jest zwykle jedynie praca "part-time", czyli na niepełny etat), dług ten wzrośnie nawet o ok. 25000 funtów (najwyższa możliwa suma pożyczki, w zależności od dochodów, to obecnie 8200 GBP rocznie). Łatwo policzyć, że świeżo upieczony właściciel tytułu licencjata (BA lub BSc), wchodzi w życie i na rynek pracy z - bagatela - ok. 53000 GBP na minusie (dla ścisłości - przy obecnym kursie walut to ponad 300 tys. zł). Kuszące? Raczej nie.


Czy warto? 

Za moich czasów czesne wynosiło 1/3 tego dzisiejszego. Ceny były niższe, pożyczki też, a co za tym idzie, oprocentowanie prezentowało się korzystniej. Zarobki także były wyższe, więc spłata kredytu studenckiego wyglądała na zadanie trudne, ale wykonalne. Teraz jednak zastanowiłabym się dwa, a nawet dziesięć razy zanim zdecydowałabym się dołączyć do grona studentów w Anglii.

Niewątpliwie, jest to świetne doświadczenie, pozwalające nauczyć się języka w stopniu, w którym ciężko byłoby go przyswoić w innych okolicznościach. W dodatku większy nacisk kładzie się tu na praktykę niż na teorię - sporo kursów oferuje nawet program 4-letni (tzw. sandwich), gdzie jeden rok spędza się na stażach. W ten sposób wykształcenie oznacza także praktyczne przygotowanie do wybranego zawodu i łatwiej jest się odnaleźć na rynku pracy... No, przynajmniej w teorii. Smutną prawdą jest to, że i w Anglii tytuły uniwersyteckie zatraciły nieco na wartości (aczkolwiek studia ukończone na Oxfordzie na pewno nie pozostawią cię bezrobotnym...).

Z drugiej strony, wykształcenie na kierunku specjalistycznym, np. finansowym czy w przedmiotach ścisłych, oferuje potencjalne wynagrodzenia roczne znacznie przekraczające podaną powyżej sumę. To jest, oczywiście, jeśli ktoś optuje za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie, wspinając się po szczeblach kariery, lub znajduje pracę na wysokim stanowisku w innym kraju. Jest to rzecz ryzykowna, ale może okazać się opłacalna.


Trudno więc zadecydować, czy aby na pewno warto płacić aż tyle za przywilej nauki w Anglii, pogrążając się na start w długach. Wyjściem z sytuacji wydają się być studia w Szkocji - mimo kiepskiej pogody, a może właśnie przez nią, opłacają się tym bardziej, że są darmowe, także dla studentów UE, gdyż czesne pokrywa szkocki rząd. Więcej na temat studiów w Szkocji można znaleźć na stronie University of Edinburgh TUTAJ.

Macie jakieś pytania? Zostawcie je w komentarzu, a w miarę możliwości odpowiem.

7 komentarzy:

  1. Praktyczny artykuł. Fajnie, że napisałaś jak to widzisz z Twojego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisane! Warto i to bardzo, choć jest to dopiero mój drugi term na studiach w UK to nie żałuję wyboru :)

    make-it-to-the-top.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  3. studia w Anglii to swietny pomysl. Ja wlasnie jestem na 2 roku i jest naprawde fajnie, opisalam to tez na blogu takze zapraszam do zagladniecia.
    http://misstwentysomething.com/studia-w-anglii/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozważaliśmy z chłopakiem wyjazd na studia do USA, jednak biorąc pod uwagę tak wysokie ceny samej nauki jak i mieszkania, życia itp. to naprawdę człowiek się zaczyna zastanawiać nad polskimi uczelniami.. :-)

    Zapraszam tutaj: wrocław nowe mieszkanie od dewelopera.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie według mnie w Polsce to spory plus - darmowa edukacja. Coś, co wydaje nam się oczywiste, jednak jest rzeczą wyjątkową. W celach nauki języka bardziej chyba polecałabym college - jest taniej i też sporo daje.

      Usuń
  5. Witaj, ja nie wybieram się na studia co prawda do Anglii ale planuję iść na studia w Polsce. Zależy mi na tym aby iść na kierunek Administracja, ponieważ lubię sprawy urzędowe i chciałbym pracować właśnie w takiej branży. Zastanawiam się jednak na jaką uczelnię się zdecydować, moja dziewczyna studiuję na WSB i też chciałbym właśnie tam,ale nie wiem jak jest akurat na Administracji. Czy słyszeliście coś o poziomie na tej uczelni? A może ktoś z Was ukończył ten kierunek i pracuje w swojej dziedzinie ? Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anglia jest najlepsza na świecie! <3 zdecydowanie tak! :) http://study4u.eu/pl/uczelnie-w-miastach-ue/warszawa

    OdpowiedzUsuń