piątek, 16 października 2015

Za satysfakcję nie można kupić benzyny

Wyobraź sobie taką sytuację: podjeżdżasz na stację benzynową swoim nowym, błyszczącym autem (marka dowolna, ja lubię Jaguary i Hondy), tankujesz i idziesz zapłacić. "To będzie sto pięćdzisiąt siedem satysfakcji. Wierzymy ci na słowo, że tyle masz. Mogę zaoferować coś jeszcze?" A wszystko dlatego, że to, co robisz sprawia ci satysfakcję. 

Brutalna rzeczywistość jednak udowadnia, że sto pięćdzisiąt siedem to ty musisz wyłożyć, ale złotych, jeśli mieszkasz w Polsce, lub inną sumę w innej walucie, jeśli przebywasz akurat w innym kącie naszego okrągłego globu (okrągły, a jednak możesz w kącie wylądować).

Satysfakcję może sprawić... ale kupić to trzeba za kasę. :)

czwartek, 15 października 2015

Jak wypromować swoją książkę? - część 1: PRASA

Życie pisarza usiane jest przeciwnościami. Najpierw namęczysz się pisząc, a potem trzeba opublikować. I wypromować. Zachęcić ludzi do czytania. Ale jak? Bez "pleców", bez pomocy wydawnictwa, bez pieniędzy na marketing (jest dobra szansa na to, że jak piszesz, to nie zarabiasz zbyt wiele...) Są jednak sposoby, jeśli tylko jesteś wystarczająco uparty i nie za bardzo nastawiony na natychmiastowy zysk. 


Asqualor po raz pierwszy - fragment powieści "Qwerty: Historia" (tom I)


Nie zauważył nawet, kiedy zaczęło się ściemniać. Skierował się więc w stronę domu, przyspieszając i głębiej wbijając ręce w kieszenie. Ciotka nie lubiła, kiedy się spóźniał na obiad. Nagle powietrze wokół niego stało się gęściejsze i poczuł za sobą czyjąś obecność. Odwrócił się na pięcie, ale nie zobaczył nic – tylko ciemne domy, prosta, równa ulica…


środa, 14 października 2015

Papier, tablet, nożyczki, czyli dlaczego wciąż czytam papierowe książki

Dlaczego wciąż czytam papierowe książki? Bo po pierwsze, jestem trochę na bakier z technologią. Ciągle żyję gdzieś tak w roku 2007 jeśli o to chodzi i nie posiadam nawet tableta. Może powinnam? Przecież książki papierowe są niewygodne: zajmują dużo miejsca, są ciężkie, trzeba przewracać kartki... A jednak nic nie zatąpi unikalnego zapachu papieru, czy jest stary czy nowy. 


Dlaczego Qwerty Seymore?

Kilkakrotnie pytano mnie: dlaczego akurat Qwerty? W dodatku Seymore? Dlaczego nie Adaś albo Tadek? Dlaczego akcja powieści rozgrywa się w Anglii? Z imienia się już wytłumaczyłam - inspiracją była klawiatura. Z jakiegoś powodu pomyślałam sobie: dlaczego nikt jeszcze na to nie wpadł? Imię jest wypisane na milionach klawiatur na całym świecie (za wyjątkiem np. chińskiej...) Nie będzie trudno zapamiętać. Poza tym byłam już wtedy w Wielkiej Brytanii i żaden Anglik nie potrafił wymowić mojego nazwiska - każdego dziwiło. No i został Qwerty. 


wtorek, 13 października 2015

Qwerty - trochę historii

Jakieś 12 lat temu napisałam książkę. Zajęło mi to miesiąc. Miałam wtedy może ze 20 lat, ale nie podam dokładnych szczegółów, bo doszłam do takiego wieku, że się nie przyznaję. Książka czekała sobie gdzieś-tam na mailu, na WP.PL. Aż do tego roku. W tym roku przeczytałam ją ponownie i pierwsza seria pięciu książek wskoczyła mi do głowy. 




Silckenville - dwa opowiadania w sam raz na Halloween

Opuszczone miasto, odgrodzone od świata grubym murem. Dwie fale okrutnych morderstw i samobójstw. Lata śledztwa nie przyniosły żadnych rezultatów. Aż do teraz. Dziennikarz William Lane odwiedza Silckenville, aby poznać przerażającą prawdę...



Dlaczego nie horrory

Dlaczego nie piszę horrorów? Bo są dobre (podobno, to nie moja opinia). A ja wcale nie chcę nikogo straszyć. Wolę zaciekawić albo rozśmieszyć. Nie chcę robić drugiemu, co mnie nie jest miłe, w myśl starego przysłowia. A wszystko dlatego, że kilkanaście lat temu obejrzałam amerykańską wersję filmu "Krąg", czy - jak kto woli w oryginale "The Ring" (tytuł w oryginale wydaje mi się bardziej odpowiedni, nawiasem mówiąc, bo tam był też dzwonek telefonu i "ring" to zarówno krąg, jak i dzwonek właśnie - przepraszam, ale to skrzywienie zawodowe, bo jestem tłumaczem). 

Kadr z filmu pt. "Krąg". To, że postać przypomina kuzyna Itt z rodziny Adamsów wcale nie przyszło mi do głowy...

Pisanie znaczy klątwa

Chcesz pisać książki? Powodzenia. Najpierw siedzisz godzinami, dniami, nocami przed komputerem. Tak, proszę państwa, tracąc wzrok. Jeszcze do niedawna jeździłam autem i widziałam gdzie jadę. Teraz - już nie za bardzo. Zamazują mi się kontury rzeczy... To po 6 miesiącach pisania non-stop.