sobota, 14 listopada 2015

O tym, jak dentysta może stać się inspiracją do pisania

Kilka dni temu byłam zmuszona udać się do dentysty, który za jednym zamachem naprawił mi wszystkie zęby, jakie były do naprawienia. Przy znieczuleniu. Jako że chodzę do dentysty raz na tzw. ruski rok, zgodziłam się potulnie na hurtowe tortury. Czego teraz żałuję, bo moje dziąsła i szczęka protestują. "Jak mogłaś?!" - pytają. No cóż, może wkrótce się uspokoją i zobaczą, że to dla ich dobra... 




Nietrudno wydedukować, że to właśnie było przyczyną mojego porannego koszmaru sprzed dwóch dni. Otóż obudziłam się bez zębów... Dwie dolne jedynki były w połowie ułamane, a z reszty zębów po prawej stronie zostały jakieś ogryzki i kikuty. Z przerażeniem patrzyłam w lustro... Boże, co się stało? Dlaczego? Czy będę musiała wprawiać sobie implanty? I - najważniejsza rzecz - GDZIE są wszystkie moje zęby?!


W głębokim szoku i rozpaczy zdecydowałam, że to musi być sen. Tylko, że to wcale nie wyglądało jak sen - cała ta wizja była okrutnie prawdziwa, namacalna niemal... W końcu zmusiłam się do ponownego zamknięcia i otwarcia oczu i... leżałam w łóżku, z kompletem białaków w ustach, o czym szybko upewniłam się, wkładając paluchy do ust. Co za ulga...

Przykre wrażenie, jakie pozostawił po sobie ten nieprzyjemny sen trwało cały dzień. Ale też dało mi do myślenia. No właśnie, dlaczego ktoś mógłby obudzić się jako bezzębne indywiduum? Co mogłoby to spowodować? I tu moja wyobraźnia zaczęła pracować...


Przyszły mi na myśl dzisiątki wyjaśnień - od absurdalnej groteski, przez horror z piekła rodem, po lunatykowanie... Dziesiątki historii, możliwości, opowiadań, narracji, punktów widzenia... Pomysły zaczęły uderzać we mnie jak piłki tenisowe wypuszczane raz po raz z automatu. I - założę się - teraz, gdy o tym myślisz, zaczynasz rozważać różne opcje, prawda?

Sny od dawien dawna były inspiracją dla pisarzy, niewątpliwie. Jedno z moich opowiadań, "Silckenville", zrodziło się właśnie w taki sposób. Ale ja myślę, że dzięki nim każdy może stać się narratorem własnej opowieści - wystarczy, że się nad nimi zastanowisz, przeanalizujesz z różnych stron - i historia gotowa.

No i podobno sny to odzwierciedlenie naszych przeżyć czy obaw. Osobiście nie ukrywam, że chciałabym zatrzymać własne uzębienie jeszcze przez jakiś czas...


 Dla tych, którzy mają mocne nerwy, u dentysty czy nie, polecam: darmowy ebook zatytułowany "Silckenville" można sobie ściągnąć TUTAJ


3 komentarze:

  1. Jak nie chciałyśmy w dzieciństwie odwiedzać dentysty moja babcia zwykła mawiać "NIE IDŹ NIE... POCZEKAJ AŻ DUPA CI SIĘ ZROBI Z BUZI" To zawsze działało na moją wyobraźnię że przeglądy stomatologiczne załatwiałam regularnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Babcie zawsze mają sposoby wyjaśniania rzeczy tak, aby wnuczki słuchały... Skuteczne - takie są babcie. :)

      Usuń
  2. Fakt, zawsze mnie straszyli w domu co będzie się działo, kiedy odmówię pójścia do dentysty... Więc zawsze posłusznie chodziłam :)
    W dalszym ciągu dbam o regularne wizyty kontrolne i dobry stan mojego uzębienia w gabinecie miserante we Wrocławiu - osobom z okolic serdecznie polecam!

    OdpowiedzUsuń