poniedziałek, 27 lutego 2017

Małżeństwo z rozsądkiem

Dzisiejszy post zainspirowany jest wpisem na blogu pani Agnieszki Wojdowicz, autorki serii książek "Niepokorne". To właśnie na stronie zatytułowanej "Czas bezpowrotnie miniony" znaleźć można przykłady ogłoszeń matrymonialnych sprzed lat, w których otwarcie mówiono o tym, czego szuka się w tej "drugiej połówce" - łącznie z wymaganiami finansowymi (LINK TUTAJ). Dzisiaj być może to razi i/lub śmieszy... A jednak rodzi się pytanie: czy "wyłożenie kawy na ławę" nie jest przypadkiem rzeczą całkiem praktyczną? I czy małżeństwo nie tyle z rozsądku, co z rozsądkiem i jasno określonymi oczekiwaniami to rzeczywiście rzecz tak dziwna i nie do przyjęcia? Istnieją przecież kultury, które nie przejmują się wielkimi miłościami, kojarząc pary, które często wytrzymują próbę czasu... 

Oferta matrymonialna sprzed lat...

"Małżeństwo aranżowane" - trochę historii


Tzw. "małżeństwo aranżowane" było czymś bardzo normalnym i popularnym na całym świecie - jeszcze w XVIII wieku tak właśnie kojarzono pary. Dopiero w początkach XX stulecia zaczęto odchodzić od tej tradycji - w Rosji, Europie i USA. W Chinach kojarzono małżeństwa do lat 50-tych XXw. i zwano je baoban hunyin, 包办婚姻 lub czasami "ślepym małżeństwem" - manghun, 盲婚. Nietrudno zgadnąć, że młodych ludzi żeniono na zasadzie umowy między rodzinami - był to bardziej kontrakt biznesowy niż jakiekolwiek względy emocjonalne po stronie przyszłych małżonków, jako że często nie mieli oni nawet okazji się spotkać!

Także w USA proceder ten był popularny do lat 50-tych zeszłego stulecia, tylko w nieco innej formie. Otóż praktykowano coś, co zwane było "picture-bride marriages" pomiędzy japońskimi imigrantami do tegoż kraju; narzeczeni znali się bowiem jedynie z fotografii.

Obecnie - w ciągu ostatnich stu lat - taki model małżeństwa zdecydowanie stracił na popularności w krajach rozwiniętych, aczkolwiek wciąż istnieje pomiędzy arystokracją europejską. W USA mniejszości religijne - główny przykład tutaj to Mormoni - również je praktykują.

SZUKAM ŻONY
Obraz STĄD

Indie - liczy się horoskop


Najpopularniejszym jednak przykładem "małżeństw aranżowanych" są Indie - pomimo romantycznego image'u Bollywood, promującego romantyczną miłość, powyższy zwyczaj jest zbyt mocno zakorzeniony kulturowo, by zniknąć. I tak mamy tu do czynienia z całym procesem wyszukiwania odpowiedniego partnera.

Zaczyna się od tego, że "kandydat" na męża czy "kandydatka" na żonę zostaje zidentyfikowany/a jako gotowy/a do pożycia małżeńskiego. W przypadku pań ma to zwykle miejsce gdzieś ok. 20-ego roku życia, zaś w przypadku panów - w momencie "ustatkowania się" - czyli znalezienia pracy i osiągnięcia dobrej sytuacji materialnej. Wtedy taka osoba zdobyć musi "sponsora" - najczęściej członka rodziny, który to bierze na siebie odpowiedzialność za znalezienie odpowiedniego partnera czy partnerki, często korzystając z usług swata - osoby mającej szerokie kontakty wśród wielu rodzin.

Co ciekawe, swat bądź swatka w doborze małżonków kieruje się odpowiednimi kryteriami. Są to: religia, kasta, kultura, znak zodiaku, zawód, status społeczny i - oczywiście - wygląd. Brzmi trochę jak internetowe serwisy randkowe? Hmm... Co ważne, obie strony muszą wyrazić swoje zainteresowanie; w bardziej liberalnych regionach, od pary młodych oczekuje się wspólnych spotkań i "zakochania" w sobie nawzajem; w regionach konserwatywnych, zwykle wiejskich, rzecz taka jest nie do pomyślenia, aczkolwiek para może swobodnie rozmawiać ze sobą np. przez telefon.

Młoda para podczas tradycyjnej hinduskiej ceremonii zaślubin Obraz STĄD

Sposób na szczęście


Tak czy inaczej, ok. 1.1% małżeństw w Indiach kończy się rozwodem; dla porównania, w USA to 45.8%, chociaż zauważa się wzrost rozwodów w Indiach.

Czy więc można zakładać, że tzw. "małżeństwa aranżowane" to lepszy sposób na szczęście? Czy też niski wskaźnik rozwodów to efekt trudności w ich uzyskaniu i kulturowych uwarunkowań? Można zanleźć argumenty przemawiające za każdą z tych opcji, gdyż nie zostały przeprowadzone żadne badania na większej grupie osób, które udowadaniałyby tu cokolwiek.

Jedni twierdzą, że w odgórnie ustalanych związkach miłość przychodzi z czasem, jeśli tylko kandydaci są ospowiednio dobrani. Pochodzenie, religia, kultura i nawet status społeczny dzielone przez młodych są w stanie zbliżyć ich wystarczająco, by stworzyć usatysfakcjonowaną parę. Inni uważają takie małżeństwa za łamanie praw człowieka, zniewolenie kobiet czy po prostu - przeżytek.

Wniosek jest więc taki, że nie ma recepty na szczęśliwe małżeństwo - w każdym przypadku istnieje ryzyko, że wspólne pożycie może okazać się nieudane. A jednak w większości kultur i na wszystkich kontynentach jeden wzór wydaje się działać. To nie tylko kompromis w małżeństwie, ale także ustalenie, czego tak naprawdę obie strony sobie życzą - od stylu życia po zakładanie rodziny. Więc może te matrymonialne ogłoszenia z początku minionego wieku miały w sobie jednak trochę rozsądku? Osądźcie sami.

Obraz STĄD

6 komentarzy:

  1. Świetne zestawienie obyczajów. :-) A ponieważ w dziewiętnastym wieku (i wcześniej) małżeństwa głównie aranżowano, śmiem twierdzić, że miłość nie jest warunkiem koniecznym do małżeńskiego szczęścia. Może literatura i współczesne sztuki wizualne idealizują uczucia, które z czasem często się wypalają? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Tak naprawdę najbardziej dobrane związki to te, gdzie ludzie mają najwięcej ze sobą wspólnego i - po prostu - są przyjaciółmi... z tzw. "benefits". :)

      Usuń
  2. :) może i dobrze, że nie nikt mi nie musiał szukać kandydata na męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też się sam znalazł, ale takie "swatanie" mogłoby być ciekawe... :) Oczywiście, pod warunkiem, że nic na siłę...

      Usuń
  3. Sama znam małżeństwo aranżowane- hinduskie właśnie. W tym przypadku nie jest to szczęśliwe małżeństwo, ale rozwód nie wchodzi w grę. Są ze sobą przede wszystkim dla "dobra" dzieci no i dlatego, że rozwód byłby "potwarzą". Wiele razy rozmawialiśmy o tym (z mężem, żony osobiście nie znam) i stwierdził, że chciałby jednak sam wybrać sobie żonę lata temu. To się w Indiach zdarza! Martyna Wojciechowska miała program na ten temat- pytała różne pary czy ich małżeństwo było aranżowane czy nie- znalazła się i taka, która sama się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy przykład - uwarunkowania kulturowe i praktyczne biorą górę... Myślę jednak, że Indie powoli zaczynają akceptować inne modele niż te tradycyjne - zresztą z tego, co mi wiadomo (nie byłam i nie widziałam, ale poznałam kilku Hindusów), w Indiach następuje powolna zmiana ku bardziej "zachodniemu" stylowi życia. Ale zapewne dużo wody jeszcze w Gangesie upłynie zanim pewne tradycje odejdą w cień... Co jednak mnie uderzyło w samym prcoesie i metodzie doboru młodych, to jak bardzo podobne jest to do naszych serwisów randkowych :) :) Ciekawa jestem, czy ów mąż porównałby swoje doświadczenia do takiego właśnie "match-making" opartego na kwestiach praktycznych, faktach i domniemaniach? Pozdrawiam!

      Usuń