wtorek, 5 czerwca 2018

Lekcja z kosmosu


Styczeń, 1986 rok. Słoneczny, choć chłodny dzień w Kennedy Space Center należącym do NASA, na Cape Canaveral, Floryda. Temperatura tego ranka spadła kilka stopni poniżej zera; sople lodu okleiły bazę wysokiej konstrukcji, na której od kilku dni już czekała rakieta o nazwie „Challenger”. Pojazd miał za sobą dziewięć udanych misji na orbitę ziemską. Tym razem jednak misja miała być wyjątkowa, gdyż na pokładzie znaleźć się miała Christa McAuliffe, nauczycielka z Concord, New Hampshire, aby poprowadzić pierwszą w naszej historii lekcję nadawaną z przestrzeni kosmicznej. 

Obraz został pożyczony ze strony CBS News
(https://www.cbsnews.com/pictures/challenger-shuttle-disaster/)

Christa była nieco sfrustrowana przed startem. Po roku rygorystycznego szkolenia i testów medycznych, wylot „Challengera” był o kilka dni opóźniony – przez pogodę. Ze względu na wymogi technologiczne ówczesnych pojazdów, uruchomienie silników nie powinno następować przy temperaturze poniżej 4°C. W końcu jednak, 28 stycznia, zarząd NASA zdecydował się na ich odpalenie.

Rodzice Christy, setki tysięcy obserwatorów i tysiące dzieci w wieku szkolnym oglądało na ekranach TV, jak „Challenger” wystrzelił w niebo. Mijały sekundy; ekipa NASA z napięciem obserwowała dane pojawiające się na ich ekranach; silniki działały bez zarzutu.

Przez 72 sekundy. W 73-ciej sekundzie na skutek uszkodzenia uszczelki (O-ring) pojazd rozpadł się na części, a ulatniający się gaz spowodował bardzo widowiskowy wybuch. Kabina z załogą oderwała się od reszty i w ciągu 10 sekund stała się wolno-spadającym więzieniem dla 7-osobowej załogi. Wtedy astronauci – przynajmniej część z nich – jeszcze żyli. Jak ustalono podczas późniejszego śledztwa, pilot, Mike Smith, przestawiał przyciski, aby przywrócić działanie elektryki – na próżno. Kabina prasnęła w powierzchnię Atlantyku z prędkością 333km/h; zderzenie wyrwało członków załogi z ich foteli, zabijając ich natychmiast. Nie istniała możliwość ucieczki; takie rozwiązanie jak siedzenie wyrzutowe, które stosuje się np. w samolotach nie miało tu zastosowania.

Ich ciała po długich poszukiwaniach zostały wyłowione z oceanu – na skutek kilku czynników, w tym przebywania w słonej wodzie – niezbyt przypominały ludzką formę. Były właściwie płynne…

Tak zakończyła się dziesiąta misja „Challengera”. Był rok 1986, czas Zimnej Wojny. Christa McAuliffe, nauczycielka i matka dwójki dzieci, nigdy nie przeprowadziła swojej lekcji.

Załoga "Challengera" - druga osoba od lewej to Christa McAuliffe
Obraz STĄD


Tragiczne to wydarzenie, chociaż wyjaśnione poprzez rozległe dochodzenie, pozostawia jednak wiele pytań, szczególnie dla tych, którzy nie do końca wierzą, że NASA to niewinna, naukowa organizacja, której głównym celem i pragnieniem są badania i eksploracja przestrzeni kosmicznej.

Po pierwsze, interesującym aspektem jest wybór Christy McAuliffe jako pasażera. NASA po dziś dzień tłumaczy swoją decyzję faktem, że program kosmiczny USA tracił zainteresowanie ze strony społeczeństwa; potrzebne było coś, co znów przyciągnie ludzi i dofinansowanie z Kongresu. Dlaczego jednak zdecydowano się zrekrutować nauczycielkę? Dlaczego nie był to popularny aktor? Albo zwykły obywatel, który mógłby dokumentować swoje doświadczenia z zupełnie nienaukowego punktu widzenia? Czy wybór Christy może być widziany jako swoista metafora – wiedza pochodząca z kosmosu, lekcja z gwiazd? Zwolennicy teorii spiskowych i ci, którzy wierzą w istoty pozaziemskie powinni się – być może – dwa razy zastanowić nad motywacją NASA…


Drugą ciekawostką, jeśli chodzi o wybór tego pedagoga to jej płeć. Kobiety w przestrzeni kosmicznej już wcześniej robiły furorę; lata 80-te ubiegłego stulecia ujrzały swoisty przełom w emancypacji kobiet w Stanach Zjednoczonych – to wtedy zrekrutowano pierwszą astronautkę, pierwszą panią w Sądzie Najwyższym i pierwszą poważną kandydatkę na prezydenta USA. Fakt, że to właśnie Christa została symbolem amerykańskiej edukacji (wiele stypendiów wyższych uczelni zostało później nazwanych jej imieniem) mówi nam sporo o progresie amerykańskiego społeczeństwa – i ogółu ludzkości. 

Start "Challengera" - obraz STĄD
Katastrofa „Challengera” nie jest, oczywiście, jedyną w historii amerykańskiego programu lotów kosmicznych – w 2003 pojazd kosmiczny „Columbia” rozpadł się w chwili wkraczania w ziemską atmosferę; i tym razem cała siódemka załogi zginęła. Eksplozja „Challengera” jest chyba jednak najbardziej bolesnym symbolem, niepowodzeniem nie tylko technicznym, ale także zawodem dla wielu młodych umysłów, które inaczej mogły zainspirować się czymś, czego człowiek nie dokonał nigdy wcześniej. Nelson Mandela powiedział kiedyś: „Edukacja to najpotężniejsza broń, której możesz użyć, aby zmienić świat”. W czasach Zimnej Wojny, podczas zbrojeń i zagrożenia bronią nuklearną, lekcja z kosmosu mogła mieć szczególne znaczenie. Być może dzisiaj warto zastanowić się nad kolejną?


2 komentarze:

  1. Ooooo.... witaj po długim milczeniu :) mnie teraz znajdziesz tu ---> http://jagatoja.pl/ Jestem w trakcie przenoszenia bloga :) ale opornie mi to idzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, sporo roboty z tym przenoszeniem, bo blog niekrótki. :) Stronę już obczaiłam, fajna. :) Mam duuuże zaległości w czytaniu i pisaniu też... :) Pozdrowienia!!

      Usuń